Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

January 12 2015

nieczynnidoodwolania
Gdybać to sobie można, ale gówno to komukolwiek dało.
— J. Żulczyk "Zrób mi jakąś krzywdę"
Reposted fromjakubzulczyk jakubzulczyk
nieczynnidoodwolania
4581 742a 500
Ślepnąc od świateł, Jakub Żulczyk
Reposted fromklopokot klopokot viajakubzulczyk jakubzulczyk

January 11 2015

nieczynnidoodwolania
Play fullscreen
Reposted fromEllaElla EllaElla
nieczynnidoodwolania

Zrezygnowany.

Zdystansowany, nieumykajacy uwadze, zespolony w nadmierną całość, symultaniczny dźwięk zamykanych drzwi. Okryte, nieustannie schowane gdzieś w kącie możliwości, zdradliwie ujmujące namiastki narkotycznego szału. Rzucam cień, padające światło ostentacyjnie owiewa przygarbiona posture natarczywie nijakiej postaci, zdemaskowanego przez obsceniczną reklame w TV romantyka. Zwracający swoją godność, z lekka chwiejący się obraz rzeczywistości, zamazany grymas niezadowolenia na jej twarzy, dostosowany do ogółu, sposób na reszte daremnie wyglądających idiotów z tendencyjnie wyciętymi wnętrznościami. Jeśli miałbym choć trochę zmysłowego, nieustępliwie gardzącego nadwrażliwością sensu, mółgbym odstawić kolor jej oczu i zacząć układać w jedną całość każdą z kości którą złamałem idąc, czołgając się w jej kierunku. Masz na sobie sweter za którym cholernie przepadam, pomyślałem odstawiając kolejną, naiwnie wyglądającą scenkę z serii "tylko dla wirtuozyjnie spierdolonych". Obróciłem w dłoni jeszcze kilka razy pokiereszowanego papierosa z nadzieją, że to zauważy odpaliłem go, nieformalnie nadużywając smętnie ulatniającego się dymu. Zrobiony z uprzejmie niewidomych gestów, lekceważąco podrygujący trup, którego miałem wewnątrz zdawał się doszukiwać czegoś na wzór elektrycznego krzesła z wiadrem pełnym wody u boku. Możliwość podcięcia sobie gardła w jej obecności jest niezwykle kusząca, jest przystępną wersją tego czego oczekuje kiedy ubrany w spraną koszulke jakiejś nieznanej nikomu marki, destrukcyjnie nastawiony do nadwrażliwych ciot koleś kopie moje nerki mówiąc coś o destylacji sumienia. Nic się nie wydarzy, pytając o godzine nie miałem na myśli niczego, po prostu trochę się pogubiłem. Dziś mój mózg serwyuje karykature odrzucenia, sprytnie pakując to wszystko w zgrabnie wyglądające pudełka. Zarezerwowany tylko dla niej, ulokowany tuż przy zrezygnowanej ścianie afisz z ciągle powtarzającym się filmem. Udawana zasada, stwarzająca wieczne pozory zniewieściała grupa paranoji. Mineły dwie godziny, wokoło gęste kłeby wieczornego światła udaremniają swoje podróże po strukturze nocnego cienia. Jest tuż obok, kanapa zrobiona z imitacji skóry okrawana jest przez jej ciało subtelną obecnością. Zalękniona przemarznięta do szpiku chwila której jestem świadkiem, kurwa, tam powinienem być zawsze. Udowadnia mój niedobór stawiając kolejne kroki po nieistniejącej symetrii spójności, zostawiając mi złotą różę wbitą prosto w dławiące się serce. Znów to zrobiłaś, w akcie desperackiej apatii próbowałem wytworzyć coś na wzór pola siłowego którego nie będziesz potrafiła przekroczyć. Unikam cię, zdawkowa alternatywa zdaje się być gdzieś niedaleko, którędy do twojego świata? Zostawiony, budzący politowanie, trzymający się kurczowo lichego cynizmu i mało pratkycznych zasad, zrogowaciały element całej układanki, dlaczego znów jest tak cholernie zimno? Odpadłem, przybrudzony chodnik prowadzi znów do ciebie, minełaś już?
— Pan Pierwszy
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl